![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() | Jestem mamą ośmiomiesięcznego chłopca Marcelka. Urodził się 5-10-2004r. podobnie jak wszystkie dzieci, których historie umieszczone są na tej stronie internetowej z porażeniem splotu barkowego typu Erba. ![]() Całą ciążę dbałam o siebie i o dziecko. Prywatne wizyty lekarskie dawały mi poczucie bezpieczeństwa. Gdy tydzień przed wyznaczonš datą porodu znalazłam się na sali porodowej byłam bardzo szczęśliwa. Dzielnie znosiłam każdą chwilę bólu. Wiedziałam, że już niedługo zacznie się nowe dla nas życie. Poród wydał mi się bez żadnych komplikacji, jedynie przy bólach partych Pan doktor postanowił mi pomóc naciskając na brzuch. Urodził się mój kochany synek, ważył 3160g. Leżąc szczęśliwa na sali poporodowej zauważyłam, że z jego rączką jest coś nie tak. Nikt nawet nie raczył mnie poinformować, co się stało, jak i dlaczego. Gdy zapytałam, dlaczego jego rączka się nie rusza Pani doktor stwierdziła, że to obrzęk poporodowy i jeżeli mnie to uspokoi to wypisze mi skierowanie do przyszpitalnej przychodni na konsultację. Po opuszczeniu Szpitala zaraz tam się udałam. Pani rehabilitant, jak się okazało żona lekarza, który odbierał mi poród również potwierdziła, że to obrzęk. Stwierdziła, że parę dni i minie. Niedawało mi to spokoju, wiec udałam się do Przychodni Rejonowej. Wyszłam z mnóstwem skierowań. I zaczęło się. Rehabilitacja w szpitalu na oddziale, w przychodni oraz w domu. Marcelek wogóle nie podnosił ręki, nie odwodził ani nie zginał rączki dość długo. Często nie miałam już sił, nadziei, tylko wielki żal jak oni mogli nam to zrobić, dlaczego musimy tyle cierpieć. Najgorsze były dla mnie ćwiczenia Vojty. Na szczęście teraz ćwiczymy metodą NDT Bobath. Marcelek pomału zaczął ruszać rączką. Na szczęście nerwy nie zostały zerwane. Jednak do dnia dzisiejszego jeździmy na rehabilitacje do ośrodka oraz ćwiczymy bardzo dużo w domu. Niebyłoby dnia, abym nie pomyślała o jego rączce. Marcelek ma przykurcz w łokciu, jego ruch rączki jest z barku, łopatka jest odstająca no i odwracająca się dłoń. ![]() Będę robiła wszystko, aby pomóc mojemu dziecku. Zastanawiam się jak można żyć na miejscu lekarza czy położnej z sumieniem, że okaleczyło się pewnie na całe życie nie jedno dziecko. Dlaczego musimy cierpieć przez ich nieuwagę. Dlaczego oni nie potrafią się do tego przyznać? Czasami nie mam już sił, jestem załamana. Na szczęście mam wspaniałego męża i rodzinę, którzy mi pomagają. Życzę wszystkim, aby mieli tyle szczęścia, co my. Pozdrawiam Joanna z Bydgoszczy. |
Informujemy, że osoba fizyczna oraz spółki osobowe jako darczyńcy dokonujący darowizny na rzecz fundacji mogą odliczyć do 6% osiągniętego dochodu w stosunku rocznym, a osoby prawne do 10% dochodu. Przekazując darowiznę na konto Fundacji pomożesz dzieciom z uszkodzonym splotem ramiennym.
![]() ![]() ![]() ![]() Zbiórka pieniędzy na cel: Zorganizowanie przy Fundacji punktu konsultacyjno - instruktażowego dla dzieci z uszkodzonym splotem ramiennym. Więcej o celu zbiórki przeczytasz tutaj. Formularz wpłaty na ten cel: ![]() Wypromuj również swoją stronę LISTA HISTORII DZIECI DODANYCH LUB ZAKTUALIZOWANYCH W CIĄGU OSTATNICH 90 DNI Blanka Kuroczycka Jan Sip Weronika Kańtoch Karol Aleksander Gałecki |